Dlaczego kobiety mają dylemat zostać czy odejść od niewłaściwych facetów?

Zacznijmy od początku.

Najpierw jest zauroczenie, potem zakochanie, romantyczne początki. Dalej, jeśli się lubimy – miłość kompletna, która po jakimś czasie w natłoku codziennych spraw przechodzi w miłość przyjacielską, wspierającą się nawzajem. Z czasem jednak gdy nie ma mocnych podwalin, wchodzimy związek pusty prowadzący do kompletnego rozpadu. Tak, według Bogdana Wojcieszke, wyglądają kolejne fazy związku miłosnego rozpoczynającego się miłością od pierwszego wejrzenia. Jak szybko następują te fazy ? Nie ma reguły. Nie chodzi również o to, że tak ma być zawsze. Jest to jedynie pewien teoretyczny model pokazujący jak zmienia się dynamika związku z czasem, że przemiana miłości jest wpisana w samą jej istotę. Po prostu – warto o tym wiedzieć. Co z tym zrobimy – zależy już od nas.

Nie każdy związek jest szczęśliwy, chociaż na początku może tak się wydawać. Czasami ludzie pobierają się bo zadziałały hormony, bo ktoś się kimś zauroczył, bo kierował nimi strach przed oceniającym otoczeniem, bo tak podpowiadał rozsądek lub wyrachowanie – co nie ma związku z miłością. A miłość opiera się na wzajemnym uczuciu, więzi małżeńskiej w której widoczna jest wzajemna troska o siebie nawzajem oraz uczciwa wymiana zysków i strat. Jeżeli tego nie ma gdy wygaśnie intymność i namiętność, zobowiązanie w postaci wzajemnego wspierania się, też ulegnie przedawnieniu.

Zanim jednak człowiek zorientuje się jakie konsekwencje wiążą się z szybko podjętą decyzją i jak tak naprawdę wygląda jego codzienność w związku z TĄ osobą – jest już często za późno aby, ot tak, ten związek przerwać – bo dzieci, bo zobowiązania, bo brak pracy, bo brak zabezpieczenia finansowego, bo nie mam dokąd pójść etc. I tu zaczyna się dramat, frustracja, poczucie winy lub żalu – do siebie, do tej drugiej osoby, do świata, do sytuacji etc. Okazuje się, że zamiast sielanki pojawia się toksyczny i wyniszczający człowieka układ.

Gdy kobieta uwikła się w związek, który nie przynosi jej satysfakcji, ogranicza ją, wykańcza psychicznie i/lub fizycznie, tkwi w nim pomimo wszystko. Dlaczego? Co paraliżuje kobiety i nie pozwala podjąć decyzji o odejściu?

Po pierwsze, ogarnia ją strach przed powrotem do momentu wyjścia i rozpoczynania wszystkiego od nowa. Bo jak tu wrócić do domu rodzinnego po 5 – 10 latach? Co powiedzą na to bliscy? A co powie otoczenie? Gdzie ja się podzieję? Nie jestem już taka młoda? Kto mnie zechce?

Po drugie, łudzi się, że jej partner się zmieni, że ONA może  mieć wpływ na drugą osobę, na to co on robi, jaki w stosunku do niej jest. „Przecież może się jeszcze zmienić”. Trudno jej uwierzyć, że czegoś nie dostanie nigdy, bo on jest taki jaki jest a nie taki jaki chciałaby aby był. Żyje nadzieją, która broni ją przed poczuciem żalu, rozpaczy, niespełnienia. Żyje nadzieją, która pozornie chroni ją przed rozgoryczeniem i bólem związanym z uznaniem, że to czego pragnie, nie dostanie. Nie umie pogodzić się ze swoją frustracją i związanym z tym cierpieniem.

Jak mówi Martha Stark – „Zamiast skonfrontować się z rozczarowaniem i pozwolić sobie na opłakanie niespełnionych oczekiwań, chwytamy się nadziei, że może pewnego dnia, w jakiś sposób, jeśli tylko będziemy wystarczająco dobrzy, jeśli będziemy się bardzo starać, będziemy przekonujący i wytrwali, jeśli nasze cierpienie będzie dość głębokie… zdołamy w końcu wydobyć z tej osoby – rodzica, szefa, męża – uznanie i miłość.” Kobieta w związku bowiem czeka na TO uczucie, którego nie dostała jako dziecko od ojca czy matki, a za którym tak bardzo tęskni. To prowadzi do ślepej pogoni za czymś czego nigdy nie dostanie od kogoś kto nie potrafi tego dać.

Inną sprawą jest fakt, że nie zmienimy nikogo, oprócz samych siebie. Inni nigdy nie będą tacy jakimi byśmy chcieli ich widzieć. Każda próba zmiany czyjegoś zachowania prowadzi do jeszcze większego oporu w tej osobie, przeciwdziałania w imię ochrony własnego JA, własnej suwerenności i utrzymania dobrego wizerunku we własnych oczach. Im bardziej kogoś próbujemy zmienić tym bardziej ten ktoś od nas ucieka. Niszczymy relację. (Bardzo dobrze o tym wiedzą rodzice dorastających dzieci, którzy utracili je dlatego, że chcieli ukształtować je według własnego uznania.)

Dlatego – jeśli umiesz zaakceptować odmienność swojego partnera, zaakceptować to, i dobrze się z ty czuć, tak szczerze i od serca, masz szansę zbudowania dobrego związku. Jeśli jednak czegoś nie akceptujesz i nie umiesz z tym żyć, bo ciebie to niszczy, frustruje, wpędza w złość – wyjdź z takiego związku, odpuść, i zacznij żyć po swojemu.

Po trzecie, działa uzależnienie od mężczyzny – psychiczne, fizyczne, czy finansowe, mocno zakorzenione dzięki zmianie przez lata postawy, nawyków, sposobu funkcjonowania.

Kiedy tak się dzieje?

  • gdy kobieta poddaje się manipulacjom ze strony partnera, „Pana i Władcy”, np.: ulega ciągłym obietnicom czekania na lepsze czasy.
  • gdy wierzy we wszelkie absurdy, szczególnie na swój temat (Ty się do tego nie nadajesz, nie musisz pracować, przecież tego nie umiesz, jesteś beznadziejną matką, przecież nie masz z czego żyć,  gdyby nie ty byłoby lepiej etc).
  • gdy podporządkowuje swoje życie w pełni życiu partnera niszcząc tym samym swoje życie.(np.: je tylko to co partner chce, jeździ na wakacje tam gdzie chce parter, zgadza się ze wszystkim co partner mówi lub proponuje – może to i wygodne ale czy zdrowe? Jak długo ON to wytrzyma? Jak długo TY w tym wytrwasz?)
  • gdy oddaje całe zarządzanie finansami i domem mężowi (pytanie o wszystko męża i oddanie mu decyzyjności w sprawach finansowych, brak możliwości wpływu na to co, gdzie, kiedy kupujemy, jakie mamy kredyty i czy mamy inne długi?)
  • gdy przyjmuje policzek (lub inną przemoc fizyczną) jako zasłużoną karę, którą usprawiedliwia złym dniem małżonka, niewyspaniem lub tym, że inni nie widzą, że się nie dowiedzą bo jesteśmy dobrą rodziną, i patologiczną sytuację tłumaczy czymś normalnym.

Pamiętajmy, że wszelkie próby odbierania drugiemu człowiekowi możliwości stanowienia o samym sobie (fizycznie czy psychicznie), o tym czego chce a czego nie, pod wpływem nakazów lub zakazów, ogranicza czyjąś wolność wyboru.

Kobiety, którym ograniczono taką wolność czują się mniej wartościowe, nie wierzą, że mogą same podejmować decyzje, że mają coś do zaoferowania, że coś potrafią.

Zdarza się też, że takie kobiety po jakimś czasie przeglądają na oczy, przestają się z tym godzić, „stawiają się”, oporują tym samym frustrując współmałżonka przystosowanego do wcześniejszej uległej postawy żony. Zaczynają się kłótnie i napięcia. Jeśli nie można tego „wyprostować”, poddać się rodzinnej terapii, znaleźć wzajemnego zrozumienia, zdrowym rozwiązaniem jest odejść od faceta, który sukcesywnie wyniszcza życie! Jednak kobiety tkwią w życiowym matrixie bo nie mają odwagi go opuścić aż do czasu gdy to facet odejdzie.

I tu jest problem. Gdy mężczyzna „wymienia kobietę na nowszy model” lub gdy sama zrobi to za późno, to już wiek ani stan zdrowia psychicznego mogą nie pozwolić na ułożenie sobie w pełni szczęśliwego życia na nowo.

A jakie życie masz TY? Ale tak naprawdę w głębi serca.

  1. Czy czujesz się      szczęśliwa i spełniona?
  2. Czy masz swoje      pasje, które rozwijasz?
  3. Czy czujesz się      bezpiecznie?
  4. Czy czujesz się      niezależna lub jak równouprawniona partnerka?
  5. Czy czujesz się      kochana i zadbana?
  6. Czy możesz      decydować o tym czego chcesz, kiedy chcesz i w jaki sposób chcesz?

Jeżeli na któreś z tych pytań odpowiedziałaś NIE, zastanów się:

  • Z jakiego powodu tak jest?
  • Co chciałabyś zmienić?

Jeśli uczciwie ze sobą porozmawiasz i dojdziesz do wniosku, że chcesz wziąć swój los w swoje ręce, zadbać o siebie i swoje samopoczucie, uwierzyć że jesteś wartościową kobietą, która może być szczęśliwa – zapraszam na Coaching. Pomogę Ci obudzić się i to osiągnąć !

Pracuję z kobietami na zakręcie, które poszukują odpowiedzi na pytanie – zostać czy odejść? © Z kobietami, które są gotowe wziąć swój los w swoje ręce, na swoich warunkach w życiu osobistym i zawodowym.

Powyższy tekst jest chroniony ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych. © Copyright by Alicja Stankiewicz

Bibliografia:

Wojcieszke B., (2003), Człowiek wśród ludzi – zarys psychologii społecznej, Wydawnictwo Naukowe Scholar

Stark M., (2014) Nadzieja wbrew nadziei, Charaktery, nr 5, maj 2014

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *